Kolejne niespodzianki...
Plus Hubert
Rodzice próbowali mnie pocieszać.Mama powiedziała,że w tym żtciu zdarzają się rozczarownia.Tata,że czasami trzeba godzić się z porażką.Ja twierdzę,że pierwsza klasa jest do bani.w zeszłym roku miałam dwie najlepsze przyjaciółki.Przede wszystkim Lucynkę.A do tego jeszcze Gretę,z którą codziennie jezdziłam do szkoły.Niestety w tym roku Greta wylądowała w innej klasie niż ja.A to wcale nie jest sprawiedliwe.
Ale-hurra!-Greta i ja postanowiłyśmy,że nadal będziemy razem jezdzić ałtobusem.Przecież na tym polega przyjazń,prawda?
Dlatego w zeszłym tygodniu usiadłyśmy obok siebie,tak jak zawsze.Tylko,że...cóż... .W poniedziałek rano wsiadła do autobusu z NOWĄ dziewczynką ze swojej klasy.Zqjęły miejsca obok siebie,tuż przede mną!
Natychmiast zerwałam się na równe nogi i poklepałam Gretę po głowie.
-Greta!-prychnęłam z oburzeniem.-Co to ma znaczyć?Nie widzisz,e tu siedzę?Pomachała do mnie.
-Widzą.Cześć,Zuziu-odparłą.-Przykro mi,że nie mogę dziś usiąść z tobą,ale przyrzekłam Beatce,że usiądę z nią.Dobrze?
Tupnęłam-Nie,Greta.Wcale nie dobrze-burknęłam-Nie możesz siedzieć z Beatką.Ty i ja musimy siedzieć razem CODZIENNIE.Bo tak było w zeszłym roku.I teraz ma być tak samo.Wtedy pan Bąk,kierowca autobusu,zamkną drzwi.Spojrzał na mnie w lusterku.-Zajmij swoje miejsce,Zuziu-powiedział.Beatka pokazała na mnie palcem.
-Zostałaś SKRZYCZANA-oświadczyłą.Wykrzywiłąm się okropnie do tej dziewuchy.
-Wrrrrwarknęłam.-Wrrrr!
Usłyszałam głośny śmiech za swoimi plecami.Szybko się odwróciłam.I wiecie co?To był Hubert,który siedzi przede mną w Sali numer 1!
-Hubert!-zdiwiłam się.-Nie wiedziałąm,że jezdzisz tym autobusem.Ciągle się śmiał.-Powiedziałąśś"wrr"-chichotał.-Wrrr.Super,podoba mi się.
Zmarszczyłam brwi.
_Tak,ale jest pewien problem,Hubercie-odezwałąm się surowym tonem.-"Wrrr"to nie żarty.Poza tymnie mówiłam do ciebie.Hubert przestał się śmiać.
-Wiem,że nie mówiłąś do mnie-powiedział.
-Nikt się do mnie nie odzywa.To dlatego,że w zeszłym roku chodziłem do innej szkoły.I jeszcze się tu z nikim nie zaprzyjazniłem.
Autobus zatrzymał się na następnym progu,a Hubert wstał i przeniósł się na miejsce obok mnie.
-Czy mógłbym tu narazie usiąść?-spytał.-To znaczy,zanim odzyskasz swoją autobusową przyjaciółkę?
Podparłm brodę i zamyśliłam się na chwilę.Potem powiedziałam podniosłym głosem:
-Oczywiście,że możesz tu usiąść,Hubek!Możesz już na ZAWSZE tu siedzieć.Bo kiedyś miałąm autobusową przyjaciółkę,która nazywała się Greta.Ale teraz odrzuciłąm ją jak gorący pomidor!
Beatka wychyliła się zza oparcia swojego siedzenia.
-Chciałaś chyba powiedzieć:kartofel-wycedziłą.Znów wyskoczyłam ze swojego miejsca.
-BEATKA NOSI PIELUCHĘ!-zawołałam.
Zobaczyłam skrzywioną twarz pana Bąka w lusterku.
-Zuzia!Siadaj natychmiast!-krzyknął.Posłuchałam.Potem głęboko westchnęłam.I spojrzałam na Huberta.
Dzisiejszy dzień nie zaczyna się zbyt dobrze-powiedziałam cicho.
-No.Hubert pokiwał głową.Osunęłam się na siedzeniu.
-Moje najlepsze przyjaciółki padają jak muchy-mruknęłam.Hubert znów pokiwał głową.
-Witaj w klubie-westchnął.
-Pierwsza klasa jest do bani oświadczyłam.
-Jasne.-przyznał.-Mega do bani.
Wyjrzałam przez okno.
-Wrrrr-warknęłam.
-Wrrrr-zapowtórował Hubert.
Uśmiechnęłam się do siebie.Pomyślałam,że chyba polubię tego Huberta.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
To mój ostatni cyba ostatni rozdział,ponieważ nikt nie czyta,ani nie dodaje komentarzy więc po co.
Zdięcia od Grety potem Beata potem Hubert i pan Bąk.
Tagi:
4.
27.02.2012 o godz. 17:13
komentuj (0)
-LUCYNKA,LUCYNKA,TO JA!-zawołałam.-TWOJA NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA Z ZERÓWKI,ZUZIA MODZELEWSKA!Spróbowałam ją podnieść.
-TAK SIĘ CIESZĘ,ŻE CIĘ WIDZĘ!-zawołałam radośnie.
Lucynka mnie odepchnęła.
-Przestań zuzia!-burknęła.-Gnieciesz mi nową szkolną sukienke!Kosztowała majątek!
Przestałam ją obściskiwać.Lucynkawygładziła i obciągnęła ubranie.Pomogłam jej to zrobić.
-No już-powiedziałąm.-Wygląda jak nowa.Potem złapałam Lucynkę za rękę.I zaczełam ciągnąć.
-Choć,Lucynko.Znajdziemy dwie ławki koło siebie-zaproponowałam.-Myślę,że powinniśmy usiąść przy drzwiach.Chcesz?Wtedy będziemy mogły gapić się na ludzi,którzy przechodzą korytarzem.
Lucynka wyrwałą swoją dłoń.
-NIE,Zuzia!Nie.Zamierzam siedzieć tutaj-wskazała ławkę pod oknem.-Właśnie to miejsce wybrałam ze swoimi nowymi przyjaciółkami,Celinką i Malwinką.
Wskazała dzrzwi.-Widzisz je?-spytałą.-Poznałam je,zanim przyszłaś.Właśnie się żegnają ze swoją mamą.Czyż nie są śliczne?
Spojrzałam na Celinkę i Malwinkę.I wiecie co aż mi gały wyszły na wierzch!Bo to były BLIŻNIACZKI!
Podskoczyłam wysoko.
-BLIZNIACZKI!TO SĄ BLIZNIACZKI,LUCYNKO!TO NASZ SZCZĘŚLIWY DZIEŃ!
Znowu ją pociągnęłam za rękę.
-Chodz,Lucynko!Dotkniemy ich!Szybko,zanim się ustawi donich kolejka!
Lucynka ani dgrnęła.
-Przestań mnie szrpać,Zuziu-burknęła wyniośle.-Celinka i Malwinka nie chcą być dotykane.A po za tym,to JA jestem ich nową przyjaciółką,a nie TY.
Spojrzałam na nie ze zdziwieniem.
-No tak,ale mogę być ich najlepszą przyjaciółką razem z tobą.Prawda,Lucynko?-spytałam.-Muszę się tylko z nimi zapoznać,I wtedy wszystkie możemy być najlepszymi przyjaciółami.
Lucynka pokrąciła głową.Nie,Zuziu,przykkro mi.Ty i ja już BYŁYŚMY przyjaciółkami,pmiętasz?-powiedziała.-Przyjażniłyśmy się cały długi rok.Teraz przyszłą kolej na Celinkę i Malwinkę .-Wzruszyła ramionami.-Tak jestb sprawiedliwie-wyjaśniła.-A po za tym,ich imiona RYMUJĄ SIĘ z moim.A twoje nie.Zmarszczyła nosek.-Celinka,Malwinka i Lucynka.Widzisz?Słodko to brzmi,prawda?
Potem poklepała mnie po ramieniu.
-Nie smuć się,dobrze?-poprosiła.-Ty i ja nadal możemy byc przyjaciółkami.Tylko,że nie na co dzień .
Potem pomachała paluszkami,powiedziała:"pa,pa"i w radosnych podskokach pomknęła do Celinki i Malwinki.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sory ,że taki krótki ale nie mogłam dłużej siedzieć.Jak wam się nie podoba to napiszcie bo nie wiem czy wogóle pisać.
-TAK SIĘ CIESZĘ,ŻE CIĘ WIDZĘ!-zawołałam radośnie.
Lucynka mnie odepchnęła.
-Przestań zuzia!-burknęła.-Gnieciesz mi nową szkolną sukienke!Kosztowała majątek!
Przestałam ją obściskiwać.Lucynkawygładziła i obciągnęła ubranie.Pomogłam jej to zrobić.
-No już-powiedziałąm.-Wygląda jak nowa.Potem złapałam Lucynkę za rękę.I zaczełam ciągnąć.
-Choć,Lucynko.Znajdziemy dwie ławki koło siebie-zaproponowałam.-Myślę,że powinniśmy usiąść przy drzwiach.Chcesz?Wtedy będziemy mogły gapić się na ludzi,którzy przechodzą korytarzem.
Lucynka wyrwałą swoją dłoń.
-NIE,Zuzia!Nie.Zamierzam siedzieć tutaj-wskazała ławkę pod oknem.-Właśnie to miejsce wybrałam ze swoimi nowymi przyjaciółkami,Celinką i Malwinką.
Wskazała dzrzwi.-Widzisz je?-spytałą.-Poznałam je,zanim przyszłaś.Właśnie się żegnają ze swoją mamą.Czyż nie są śliczne?
Spojrzałam na Celinkę i Malwinkę.I wiecie co aż mi gały wyszły na wierzch!Bo to były BLIŻNIACZKI!
Podskoczyłam wysoko.
-BLIZNIACZKI!TO SĄ BLIZNIACZKI,LUCYNKO!TO NASZ SZCZĘŚLIWY DZIEŃ!
Znowu ją pociągnęłam za rękę.
-Chodz,Lucynko!Dotkniemy ich!Szybko,zanim się ustawi donich kolejka!
Lucynka ani dgrnęła.
-Przestań mnie szrpać,Zuziu-burknęła wyniośle.-Celinka i Malwinka nie chcą być dotykane.A po za tym,to JA jestem ich nową przyjaciółką,a nie TY.
Spojrzałam na nie ze zdziwieniem.
-No tak,ale mogę być ich najlepszą przyjaciółką razem z tobą.Prawda,Lucynko?-spytałam.-Muszę się tylko z nimi zapoznać,I wtedy wszystkie możemy być najlepszymi przyjaciółami.
Lucynka pokrąciła głową.Nie,Zuziu,przykkro mi.Ty i ja już BYŁYŚMY przyjaciółkami,pmiętasz?-powiedziała.-Przyjażniłyśmy się cały długi rok.Teraz przyszłą kolej na Celinkę i Malwinkę .-Wzruszyła ramionami.-Tak jestb sprawiedliwie-wyjaśniła.-A po za tym,ich imiona RYMUJĄ SIĘ z moim.A twoje nie.Zmarszczyła nosek.-Celinka,Malwinka i Lucynka.Widzisz?Słodko to brzmi,prawda?
Potem poklepała mnie po ramieniu.
-Nie smuć się,dobrze?-poprosiła.-Ty i ja nadal możemy byc przyjaciółkami.Tylko,że nie na co dzień .
Potem pomachała paluszkami,powiedziała:"pa,pa"i w radosnych podskokach pomknęła do Celinki i Malwinki.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sory ,że taki krótki ale nie mogłam dłużej siedzieć.Jak wam się nie podoba to napiszcie bo nie wiem czy wogóle pisać.
Tagi:
3.
Niespodzianki
CZWARTEK
DROGI DZIENNICZKU PIERWSZAKA!
WCZORAJ BYŁ MÓJ PIERWSZY DZIEŃ W SZKOLE.WSZYSTKO JEST NOWE.
DZIŚ NAUCZYYCIEL DAŁ NAM DZIENNICZKI.
KAŻE NAM PISAĆ W TYCH SŁUPICHZESZYCIKACH.TYLKO,ŻE NIE WIEM O CZYM.
MÓJ NAUCZYCIEL MA MIĘŚNIE I WĄSY.
NAZYWA SIĘ PAN STRASZNY.PEWNIE WYMYŚLIŁ SOBIE TE NAZWISKO.BO WCALE SIĘ GO NIE BOJĘ.
ZUZIA MODZELEWSKA
PIERWSZOKLASISTKA.
Odłożyłam ołówek.Ispojrzałam na to,co napisałam.Westchnęłam.
-Chciałabym już pójść do domu-powiedziałam do siebie.
-Ciii!-syknęła ciewczynka o imieniu Maja.
-Ja jeszcze piszę.
Maja siedzi obok mnie na końcu klasy.
Nagle nauczyciel wstał zza biurka.Jego wąsy podniosły się w przyjaznym uśmiechem.
-No dobrze,dziewczynki i chłopcy.Możecie zakończyć pisanie-oznajmił.Jak już mówiłem, w tym roku dość często będziecie notować różne rzeczy w tych dzienniczkach.Wkrótce zostaną waszymi starymi przyjaciółmi.
Przewróciłam oczami.
-Czy stary przyjaciel wygląda jak głupi notes?-spytałam.
-Ciii!-syknęła znowu Maja.-Nie powinnaś się odzywać,kiedy nauczyciel mówi,Zuzanno!
Spojrzałam na nią ze złością.
-Mam na imię Zuzia!-warknęłam.-Już ci to mówiłam,Maju.
Nachyliłam się ku jej twarzy.
-Zuzia,Zuzia,Zuzia-powtórzyłam dobitnie.
Potem osunęłam się na krzesło.Ipołożyłam głowę na biurku.
Zerknęłam na inne dzieci siedzące obok-Huberta,Julka i Jaśka.Nie wiem,co to za jedni,
Znowu westchnęłam.Pierwsza klasa wcale nie jest taka fakna,jak miała być.
Uczę się w sali numer 1.Bardzo się denerwowałam,kiedy tu wczoraj przyszłam .Właściwie to tatuś musiał mnie wnieść do środka.Nogi miałam jak galarety.
Postawił mnie na podłodze i oświadczył:
-No to jesteśmy na miejscu,Zuziu.Pierwsza klasa.Nareszcie.Czułam się tak,jakby mi w brzuchu latały motylki.A po czole ciekły mi krople potu.
-Jestem wrakiem-powiedziałam.
Tata bardzo miło się uśmiechnął.
-Zuziu,naprawdę nie masz się o co martwić-zapewniał.Zobaczysz ,że bardzo ci się tu spodoba.Pomyśl tylko:w tej sali jest mnóstwo nowych przyjaciół,którzy nie mogą się doczekać,kiedy cię poznają.-Zmierzwił mi włosy.
-Jesteś już gotowa tam wejść?-spytał.-Hm? Czy jesteś już gotowa rozpocząć swoją przygodę pierwszoklasistki?
Patrzyłam na niego przez długą chwilę.Potem odwróciłam się na pięcie.I pomknęłam jak strzała korytarzem!A tata pobiegł za mną.
Szybko mnie dogonił i zaniósł z powrotem do klasy.Tylko,że tym razem wniósł mnie do środka.Gdy tylko postawił mnie na podłodze,schowałam się za jego nogami.Bo tam było jak w zoo.Ludzie kłębili się dosłownie wszędzie!Dziewczynki i chłopcy.Mamusie i tatusiowie.Babcie i dziadkowie.A do tego jeszcze zaślinione dzidziusie w wuzkach.Nagle aż otworzyłam buzie ze zdiwienia.Dlatego,że - dobra wiadomość!-wreszcie zobaczyłam kogoś,kogo znałam!
Aż podskoczyłam z radości i zaczęłam kicać dokoła.
-TATUSIU!TO LUCYNKA!-wrzasnęłam.-PAMIĘTASZ LUCYNKĘ,MOJĄ NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĘ Z ZERÓWKI?!
Lucynka stała obok ławki przy oknie.Natychmiast do niej podbiegłam.Rzuciłam się na nią i zaczęłam ją obściskiwać.
-LUCYNKA,LUCYNKA,LUCYNKA,TO JA!-zawołałam.-TWOJA NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA Z ZERÓWKI,ZIUZIA MODZELEWSKA!
Spróbowałam ją podnieść.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że fajne jak tak to piszcie komentarze.
zdięcia zaczynają się od Zuzi potem Maja potem Lucyna i pan Straszny.Ciąg dalszy w następnym.
CZWARTEK
DROGI DZIENNICZKU PIERWSZAKA!
WCZORAJ BYŁ MÓJ PIERWSZY DZIEŃ W SZKOLE.WSZYSTKO JEST NOWE.
DZIŚ NAUCZYYCIEL DAŁ NAM DZIENNICZKI.
KAŻE NAM PISAĆ W TYCH SŁUPICHZESZYCIKACH.TYLKO,ŻE NIE WIEM O CZYM.
MÓJ NAUCZYCIEL MA MIĘŚNIE I WĄSY.
NAZYWA SIĘ PAN STRASZNY.PEWNIE WYMYŚLIŁ SOBIE TE NAZWISKO.BO WCALE SIĘ GO NIE BOJĘ.
ZUZIA MODZELEWSKA
PIERWSZOKLASISTKA.
Odłożyłam ołówek.Ispojrzałam na to,co napisałam.Westchnęłam.
-Chciałabym już pójść do domu-powiedziałam do siebie.
-Ciii!-syknęła ciewczynka o imieniu Maja.
-Ja jeszcze piszę.
Maja siedzi obok mnie na końcu klasy.
Nagle nauczyciel wstał zza biurka.Jego wąsy podniosły się w przyjaznym uśmiechem.
-No dobrze,dziewczynki i chłopcy.Możecie zakończyć pisanie-oznajmił.Jak już mówiłem, w tym roku dość często będziecie notować różne rzeczy w tych dzienniczkach.Wkrótce zostaną waszymi starymi przyjaciółmi.
Przewróciłam oczami.
-Czy stary przyjaciel wygląda jak głupi notes?-spytałam.
-Ciii!-syknęła znowu Maja.-Nie powinnaś się odzywać,kiedy nauczyciel mówi,Zuzanno!
Spojrzałam na nią ze złością.
-Mam na imię Zuzia!-warknęłam.-Już ci to mówiłam,Maju.
Nachyliłam się ku jej twarzy.
-Zuzia,Zuzia,Zuzia-powtórzyłam dobitnie.
Potem osunęłam się na krzesło.Ipołożyłam głowę na biurku.
Zerknęłam na inne dzieci siedzące obok-Huberta,Julka i Jaśka.Nie wiem,co to za jedni,
Znowu westchnęłam.Pierwsza klasa wcale nie jest taka fakna,jak miała być.
Uczę się w sali numer 1.Bardzo się denerwowałam,kiedy tu wczoraj przyszłam .Właściwie to tatuś musiał mnie wnieść do środka.Nogi miałam jak galarety.
Postawił mnie na podłodze i oświadczył:
-No to jesteśmy na miejscu,Zuziu.Pierwsza klasa.Nareszcie.Czułam się tak,jakby mi w brzuchu latały motylki.A po czole ciekły mi krople potu.
-Jestem wrakiem-powiedziałam.
Tata bardzo miło się uśmiechnął.
-Zuziu,naprawdę nie masz się o co martwić-zapewniał.Zobaczysz ,że bardzo ci się tu spodoba.Pomyśl tylko:w tej sali jest mnóstwo nowych przyjaciół,którzy nie mogą się doczekać,kiedy cię poznają.-Zmierzwił mi włosy.
-Jesteś już gotowa tam wejść?-spytał.-Hm? Czy jesteś już gotowa rozpocząć swoją przygodę pierwszoklasistki?
Patrzyłam na niego przez długą chwilę.Potem odwróciłam się na pięcie.I pomknęłam jak strzała korytarzem!A tata pobiegł za mną.
Szybko mnie dogonił i zaniósł z powrotem do klasy.Tylko,że tym razem wniósł mnie do środka.Gdy tylko postawił mnie na podłodze,schowałam się za jego nogami.Bo tam było jak w zoo.Ludzie kłębili się dosłownie wszędzie!Dziewczynki i chłopcy.Mamusie i tatusiowie.Babcie i dziadkowie.A do tego jeszcze zaślinione dzidziusie w wuzkach.Nagle aż otworzyłam buzie ze zdiwienia.Dlatego,że - dobra wiadomość!-wreszcie zobaczyłam kogoś,kogo znałam!
Aż podskoczyłam z radości i zaczęłam kicać dokoła.
-TATUSIU!TO LUCYNKA!-wrzasnęłam.-PAMIĘTASZ LUCYNKĘ,MOJĄ NAJLEPSZĄ PRZYJACIÓŁKĘ Z ZERÓWKI?!
Lucynka stała obok ławki przy oknie.Natychmiast do niej podbiegłam.Rzuciłam się na nią i zaczęłam ją obściskiwać.
-LUCYNKA,LUCYNKA,LUCYNKA,TO JA!-zawołałam.-TWOJA NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA Z ZERÓWKI,ZIUZIA MODZELEWSKA!
Spróbowałam ją podnieść.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieje ,że fajne jak tak to piszcie komentarze.
zdięcia zaczynają się od Zuzi potem Maja potem Lucyna i pan Straszny.Ciąg dalszy w następnym.
Tagi:
2.


